Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
167 postów 4448 komentarzy

dywagator

ezaw - What God prescribed. That's the law!

Imię Demona

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Moje imię jest KA-RA-TE"

 

 

 

Pan demon ma na imię Ka-Ra-Te.

 

Brakuje tylko jeszcze aby demon miał na imię Demon. I będzie komplet. 

 Albo co to znaczy, że demon może mieć imię Manhattan, Hollwood czy też Pokemon?

No nie róbmy sobie jaj z poważnych i niebezpiecznych spraw. Starajmy się być racjonalni, bo rozum mamy od Boga i jest on koroną stworzenia. 

 

 

Tradycyjnie słowo demon pochodzi z greckiego daiomwn co oznacza niższe (wewnętrzne) bóstwo, siłę poruszającą, napędzającą, siłę natury, dobrą albo złą.

 

 

To że są opętania. Że istnieje sfera duchowa. Że można sobie wgrać w głowę różne rzeczy i tak osłabić poprzez nadwyrężenie świadomości że nam odbije i nas opęta to jest oczywiste. Ludzie potrafią tak zniedbać siebie i tak szaleć, tak się pieklić i szatanić z powodu pożądliwości, potrafią tak napompować balonik pychy i się osłabić że czasami trudno w to uwierzyć. 

Na przykład durne baby chodzące do kościółka a po kościółku czytające horoskopy i wierzące w nie, czekające że się zdarzy toco napisane i wierzące w to! Potrafią tak zaniedbać rodzinę i siebie że nic nie jest ważne tylko wróżby i horoskopy.

Szczególnie niebezpieczne są zabawy takimi metodami gdzie próbujemy zaklinać rzeczywistość i wychodzić z siebie. Kiedy kłamiemy, oszukujemy, kiedy zaniedbujemy obowiązki niezbędne do zycia i zaczynamy żyć czarodziejsko. Próbujemy w sposób irracjonalny stworzyć coś czego nie ma, czarować czyli uwiązać kogoś zamiast mieć miłość.

Oczywiste jest że niszcząc organizm przez zażywanie środków chemicznych, złe odżywianie, alkoholizm i inne używki a także przez nałogi można się dorobić stanu demonicznego opętania to jest rzeczywiście możlwie. Ale mówć że demon odpowiada że ma na imię KARATE to jest lekka przesada. Trzeba mówić że to nie demony tylko ludzie którzy zostali pogięci przez złe moce z którymi się zadali gadają takie bzdury.

 

Podobnie było w przypadku Anneliese, gdzie demonami mieli być Hitler, Szatan i Lucyfer oraz jakiś Ksiądz. Trzeba przestać żyć fantazjami i mówić o rzeczywistości. Tak aby nie było wątpliwości. KIedy ktoś usłyszy że w kimś siedzi demon i jest to Hitler a obok siedzi Ka-Ra-Te to wiele osób uzna to za brednie albo gadkę kretyna lub co gorsza że ktoś kłamie w żywe oczy.

 

Potem się dziwimy że ludzie nie wierzą w Boga i nie chodzą do kościoła. Ja też bym miał wielkie wątpliwości gdybym bez wiedzy jaką mam słyszał że Demon ma na imię Ka-Ra-Te. Jeszcze brakuje do kompletu tylko demonów - Wa-ha-deł-ko, Jo-ga, Ko-gut, Pan-Poli-cjant i Den-tys-ta. 

 

 

Nie ma czegoś takiego jak Pan Demon o imieniu Ka-Ra-Te ani nie ma też takiego Pana Demona jak Hitler. Demony to nie są żadne osoby. I nie istnieje coś takiego jak Demon Szatan który w kogoś wchodzi. Demony nie mają imion i osobowości. One siedzą w danej osobie i to ta zdemonizowana - zepsuta natura tej osoby daje takie objawy. W zależności od osoby plecie to co jest na rzeczy. Podobnie jest z wizjami tzw. życia po śmierci. Każdy widzi to w co wierzy. Co innego widzi Żyd a co innego Chrześcijanin, chociaż ich wizje są podobne bo mózg jest podobny i wiara oparta jest na podobnych założeniach.

 

Demony to są moce boże które mają wyznaczoną dla nich rolę w przyrodzie. Ale to człowiek wprowadza je w sferę w której nie powinny bytować. Lecz one mają do tego przyzwolenie samego Boga.

 

Bóg mówi "nie rób tego" "nie dotykaj bo umrzesz" "to jest trucizna, to cię zabije"  a człowiek po swojemy chce czynić i często czyni tak latami i całkiem głupieje a potem są problemy. Rodzice zajmują się jakimiś głupotami i zamiast opiekować się dziećmi przyzwalają im na wszystko i ładują w nie swoje złe emocje z którymi nie potrafią sobie radzić. Swoje złośliwości. A potem w dzieci włażą demony.  

Nie bluźnijmy Bogu, nie róbmy z siebie samych istot nierozumnych które nie wiedzą że całe stworzenie pochodzi od Boga.

 

Czy to nie jest znak czasów że coraz więcej dzieci ma problemy? To jest nie tylko niepokojące to świadczy jak zidiociali są dorośli ludzie dzisiaj. Statystyki mówią że conajmniej 20% dorosłych ludzi korzysta z różnych porad i metod okultystycznych poczynając od wróżb i horoskopów a kończąc na różnego rodzaju dziwacznych technikach mających rzekomo zapewnić powodzenie i szczęście. Pomimo rozwoju cywilizacji i powszechnemu szkolnictwu ludzie wciąż wierzą w zababony i stosują je.  

 

 

To jest konsekwencja głupoty ludzkiej która prowadzi do osłabienia struktur stających na straży zdrowia cielesno-duchowego (anioły w dużym skrócie to witaminy, minerały, etc. ale także struktury organizmu takie jak bariera jelito-krew czy krew-mózg które stoją na straży naszego bezpieczeństwa, najbardziej chroniony jest oczywiście mózg). Demonami są bakterie, wirusy, pleśnie i pewnie jeszcze jakieś bardziej subtelne energie które wchodzą po prostu w miejsce gdzie im się stworzy warunki. Bo bakterie, wirusy i inne subtelności tego świata (jego niewidzialnej gołym okiem części) są wszędzie i żaden antybiotyk i żadne lekarstwo nigdy tego nie zmieni.

 

A to co siedzi w ludziach to nie są żadne hitlery, lucyfery i szatany tylko ZŁO czyli ZNISZCZENIE. SMIERĆ za ŻYCIA.  Każdy taki demon to coś co nie powinno tam być. I każdy taki demon to SZATAN. I ten Hitler Anneliese i ten Ka-Ra-Te to jest Szatan, czyli zło, czyli brak zdrowia, brak miłości i konsekwencja tego niedoboru. Albo jest to GRZECH PYCHY pompowanie balonika duszy albo GRZECH WYNISZCZENIA duszy np. przez alkoholizm albo narkotyki. 

 

Ogólna koncepcja technicznego działania zła

 

 

 

Zło może być wynikiem nadmiaru lub niedoboru. 

Można te dwie komponenty działania zła przedstawić jako krzywą która nazywa się sinusPo angielsku grzech to właśnie sin czyli nierówność, albo dół albo wybrzuszenie. Nieprawidłowość inaczej albo anomalia. Coś czego nie powinno normalnie być. Zaburzenie. Choroba.  

 

Miłość jest siłą która chorni i buduje, łączy i integruje, prowadzi do dobrego. Zło jest zaś siłą która niszczy, rozmontowuje, dezintegruje, DEMONtuje, rozprasza i czyni słabym, podatnym na działanie tych mocy które do zdrowego nie mają dostępu. 

 

Możemy mówić o przyczynie i o skutku. Wrzód to jest objaw - skutek nagromadzenia się w organizmie tego co szkodzi a co organizm stara się wyrzucić z siebie. Jednak przyczyna jest inna. Najpierw coś musiało wejść co sprawia że organizm chce to wyrzucić z siebie. Jeśli ma siłę to wyrzuca jeśli nie to to coś go niszczy. 

 

Mamy więc w ogólnym ujęciu dwa stany zła - złego. Ten kto wyrzuca z siebie zło jest górną połówką - wybrzuszeniem, a ten w kogo wchodzą demony jest dolną połówką demonem. Górna połówka to stan w którym organizm ma siłe pozbyć się złego, pozbywa się go przez takie procesy jak np. ropienie albo krzyki, warczenie i inne jeszcze dziwaczne zachowania, a dolna półwka to stan w którym organizm nie może się pozbyć i zło wchodzi coraz głębiej i niszczy.  W ujęciu duchowym to wyżywająca się na dziecku matka ma demona którego wyrzuca - górna połówka, a słabe dziecko które nie może się chornić i przyjmuje demony na siebie to dolna półówka.

 

 Co więc dzieje się kiedy ktoś się rzuca albo wyje i krzyczy? Próbuje wyrzucić z siebie to co w niego wlazło. Stan zapalny, wrzód który nabrzmiewa i boli to też jest krzyk. 

 

Problem że tych podstaw nie mają ani egzorcyści ani lekarze i potem muszą dorabiać swoje teorie o Hitlerach i innych Ka-Ra-Te.  

 

 

Ogólna zasada działania Szatana-diabła. Mechanizm działania. 

 

 

 

Zło uderza z zaskoczenia. Działa niepozornie, z opóźnieniem. Tak że nie możemy rozpoznać przyczyny. Ludzie dają się nabrać na różne fałszywe drogi w życiu które prowadzą do osłabienia struktry obronnej organizmu. A potem kiedy zaczynają chorować, kiedy umiera ktoś z rodziny nie wiedzą dlaczego tak się stało.

 

Kropla drąży skałę! A kiedy wydrąży już to wtedy ją rozsadza i robija na kawałki, w drobny mak.

 

Tak jak to miało miejsce z szatanem w ogrodzie edenu.

 

Wąż działa z zaskoczenia. Atakuje hakiem. Rajski wąż to Serpent czyli Sierp a więc łuk, hak.  

 
Diabeł to słowo pochodzenia łacińskiego i pisze się je DIABALLEIN, co oznacza przerzucanie. 
 
 
 
Skoro mówimy o przerzucaniu i pokazujemy jego graficzne odwzorowanie to warto uświadomić sobie że ta parabola to rogi. A kto ma rogi jak nie diabeł?
 
 
 
 
 
Inne określenia dla diabła to Trefniś - trafiquant czyli ten kto uprawia nielegalną wymianę. Ten kto robi kanty. Szmugler lub Juggler czyli kuglarz - żongler. Ten co przerzuca. Ale uwaga! ten co odwraca uwagę. Ty patrzysz na sztuczki kuglarza a inny jego wspólnik obrabia ci kieszenie.Tak działa zło. Podstępnie, niedostrzegalnie. Tak działa magia. Ty myślisz że coś działa bo widzisz ale prawdziwy dramat rozgrywa się poza twoimi oczami i dopiero po fakcie stwierdzasz (lub nie!) co się stało. I to jest szatan. 
 
Także Joker czyli właściwie to samo co trefniś, oszust. Ale także ten kto sobie robi jaja - jajcarz. Joker to jajcarz. Teraz proszę sobie uświadomić że ta symbolika jest wszędzie od dawien dawna i tacy trefnisie działają wszędzie i jest to działanie szatańskie. Żydzi zwykli mawiać "psuj goja". I to jest ten sam mechanizm. Inne określenie to psychopatia. W zasadzie jest to nic innego jak psychopatia. Złośliwość czyli opętanie złym duchem. Można też mówić o szatańskich dzieciach, używa się takiego terminu jak enfant terrible - czyli straszne dziecko. Jeśli więc widzisz że ktoś objawia takie zachowanie to znaczy że jest to osoba opętana złem. 
 
 
 

 

 

Teraz jasne jest też dlaczego gra w karty jest zła. I dlaczego się zabrania dzieciom grać w karty. 

 

 

 

Wiedz że to się cały czas dzieje. Że ludzie źli, opętani złem i czyniący zło, chcący cię wtrącić do piekła są wśród nas. Oni sami potrzebują egozrcyzmów i lekarza.  

 

 

KOMENTARZE

  • Co jest grozniejsze ? Alkocholizm czy okultyzm ?
    Alkoholizm nałogowy (alcoholismus habitualis) charakteryzuje się przede wszystkim istnieniem uzależnienia psychicznego od alkoholu oraz utratą kontroli picia, po pewnym okresie dołącza się również pewne uzależnienie somatyczne, które nie osiąga jednak zbyt dużego nasilenia i nie wysuwa się na pierwszy plan.

    Uzależnienie psychiczne od alkoholu początkowo polega na tym, że w stanach trzeźwości występują objawy abstynenckie (głodu alkoholowego) odczuwane jako stany, w których „czegoś” brakuje do tego by czuć się dobrze. Stany te można określić jako poczucie „ dyskomfortu psychicznego”. W bardziej jednak zaawansowanym alkoholizmie nałogowym w stanach trzeźwości występuje już wyraźnie obniżenie nastroju połączone często z dużą drażliwością i niecierpliwością, które subiektywnie jest bardzo przykro odczuwane. Wszystkie te objawy doraźnie likwiduje wypicie alkoholu.

    Utrata kontroli picia występująca w alkoholizmie nałogowym polega na tym, że po rozpoczęciu picia (po przysłowiowym pierwszym kieliszku) następuje nieprzerwane już picie aż do stanu głębokiego upojenia lub niemożności uzyskania alkoholu.
    Alkoholizm przewlekły (alcoholismus chronicus) charakteryzuje się, poza uzależnieniem psychicznym od alkoholu i utratą kontroli picia, narastającym uzależnieniem somatycznym, zmniejszoną tolerancją alkoholu, typowymi zmianami w narządach wewnętrznych i układzie nerwowym oraz pogłębiającą się degradacją psychiczną.

    Uzależnienie psychiczne od alkoholu i utrata kontroli picia przedstawiają sie w alkoholizmie przewlekłym podobnie jak w alkoholizmie nałogowym, są one jednak znacznie bardziej nasilone. Uzależnienie somatyczne zaś, poza tym, że występuje zawsze, stopniowo narasta i zmienia się jakościowo.



    Początkowa faza alkoholizmu. Picie alkoholu ma charakter obyczaju towarzyskiego. Przyszły alkoholik dostrzega jednak, że alkohol może przynieść ulgę i zapomnienie. Coraz częściej więc sięga po alkohol i pije coraz regularniej.

    Ostrzegawcza faza alkoholizmu. Napoje alkoholowe przestają być różnego rodzaju trunkami a stają się środkiem (albo raczej „lekarstwem”), który jest „potrzebny”. Picie alkoholu przestaje być czynnikiem, który wiąże osobę pijącą z pewnym określonym towarzystwem. Znacznie częściej, niż u osób pijących umiarkowanie, występują po stanach upojenia alkoholowego luki pamięciowe, tzw. palimpsesty alkoholowe. W końcowym etapie tej fazy coraz bardziej zmniejsza się kontrola nad piciem.

    Krytyczna faza alkoholizmu. Następuje utrata kontroli nad piciem przejawiająca się tym, że najmniejsza nawet dawka alkoholu wyzwala potrzebę dalszego picia, która jest odczuwana jako fizyczna konieczność. Stopniowo następuje utrata krytycyzmu i zaczyna kształtować się system fałszywych przekonań dotyczący przyczyn i okoliczności, które rzekomo skłaniają do picia. Cała uwaga skupia się wokół problemu zdobycia alkoholu. Pojawia się konieczność picia rano, aby w ciągu dnia być zdolnym do pracy.

    Końcowa faza alkoholizmu. Występuje stale wzmagająca się potrzeba alkoholu, która narasta stopniowo od rana do późnego wieczoru. Picie alkoholu trwa niekiedy kilka dni z rzędu, dopóki nie nastąpi całkowite wyczerpanie fizyczne. Tolerancja alkoholu jest obniżona. Pojawia się degradacja psychiczna. Dopóki alkohol nie zostanie wypity, istnieje niezdolność do wykonywania nawet najprostszych czynności, np. zapalenia papierosa lub zjedzenia zupy. U 10% alkoholików powstają w tym okresie psychozy alkoholowe.


    Czy od okultyzmu można się uzależnić?
    Do praktyk okultystycznych możemy zaliczyć:
    • znachorstwo
    • wróżbiarstwo
    • jasnowidztwo
    • chiromancja
    • karty Tarota lub inne podobne metody odkrycia przyszłości

    · radiestezję

    · wahadlarstwo

    · medycynę niekonwencjonalną

    · spirytyzm

    · chaneling

    · itd

    Jak wyglądają etapy uzależnienia:

    zapoznawanie się ze stanem odurzenia - podstawową rolę pełnią tu kontakty ze środowiskiem osób uzależnionych, w początkowej fazie rolę dominującą pełnią motywy psychologiczne i społeczne, środek odurzający nie jest jeszcze tak bardzo pożądany, gdyż jego początkowe zażywanie może wiązać się z nieprzyjemnymi odczuciami i bolesnymi reakcjami organizmu
    czerpanie przyjemności ze stanu odurzenia - jednostka zaczyna odczuwać przyjemność związaną z zażywaniem środka odurzającego, następuje zwiększona tolerancja organizmu na działanie środków odurzających, a tym samym uzależnienie jednostki jest coraz większe, co staje się przyczyną kolejnych eksperymentów i poszukiwania środków o mocniejszym działaniu; kontakty jednostki ze środowiskiem osób uzależnionych dają dla niej możliwość zaspokojenia pewnych potrzeb
    stan odurzenia staje się celem podstawowym - jest to już uzależnienie zaawansowane, które charakteryzuje się tym, że wszelkie działania jednostki są podporządkowane zażywaniu środków odurzających; wszelkie kontakty i więzi społeczne, w których jednostka przebywała, zostają zerwane, a jej jedynym otoczeniem stają się osoby uzależnione
    stan odurzenia stanowi normę - najsilniejszy stopień uzależnienia, w którym zażywanie środka odurzającego staje się niezbędnym warunkiem funkcjonowania; na tym etapie uzależnienia środki odurzające coraz rzadziej wywołują stan euforyczny, a ich doświadczanie jest uzależnione od przyjmowania coraz większych dawek, często niebezpiecznych dla życia; w organizmie jednostki zachodzą niekorzystne zmiany, które mogą prowadzić nawet do śmierci.

    Jak te etapy mogą wyglądać, jeśli chodzi o praktyki okultystyczne?

    Faza I – poszukiwanie kultu

    Wyobraź sobie człowieka, który ma jakiś deficyt, czegoś mu brakuje albo poszukuje jakieś pomocy. Od zaprzyjaźnionej osoby otrzymuje adres kogoś, kto Ci na PEWNO pomoże. Idziesz i stwierdzasz, że to było to. Zaczynasz tam chodzić, oferowana pomoc satysfakcjonuje Cię. I któregoś dnia dowiadujesz się, że i Ty możesz sam zacząć pomagać innym czy to poprzez medycynę niekonwencjonalną czy jakąś metodę wróżebną.W krótkim czasie przekonujesz się, że ta oferta spełnia Twoje oczekiwania.

    Faza II – zachwyt

    Taki człowiek funkcjonuje jak osoba zakochana. Nic nie widzi, wszystko jest pięknie. Jego zaangażowanie rośnie w postępie geometrycznym.Możemy zaobserwować typowe dla uzależnienia zjawisko tolerancji – rozszerzanie repertuaru zachowań związanych

    z praktykowaniem różnych technik okultystycznych. Następuje typowa specjalizacja już nie wróżka , ale jakiś seans spirytystyczny a potem np. chaneling. Jest to faza największych subiektywnych korzyści osiąganych z zastępczych form religijności.

    Faza III – utrata kontroli

    Totalne podporządkowanie praktykom okultystycznym. Zmiana w motywacji, doświadczane emocje zaczynaja zależeć od form kultycznych. Następuje utrata kontroli nad własnym zachowaniem i zaczynamy zaniedbywać wszystkie dziedziny życia nie związane

    z praktykami okultystycznymi. Równoczesnie zapewniamy wszystkich, że przecież wszystko jest OK.

    Faza IV – zachowania nałogowe

    Człowiek funkcjonuje na bazie dwóch stanów: przyjemność – przykrość. Przyjemnie jest tylko wtedy, gdy może realizować swoje potrzeby okultystyczne, nieprzyjemnie zawsze gdy nie mogę ich realizować. Zaczynają pojawiać się coraz większe szkody związane z nałogiem.

    Okultyzm jako uzależnienie - sposób praktykowania technik okultystycznych, prowadzący do wyraźnych zaburzeń zachowania, przejawiający się jako trzy (lub więcej) spośród następujących objawów, zaobserwowanych w czasie kolejnych 12 miesięcy.
  • @archeo 15:57:10
    Jedno i drugie jest groźne bo jedno i drugie może prowadzić do zniszczenia duszy i ciała. Jedno i drugie to DEMONY.
    Alkohol to trucizna, niszczy organizm i pozbawia go substancji życiowych=ochronnych.

    Tak samo działają antybiotyki, sterydy i inne tabletki które ludzie łykają w przeświadczeniu że to jest potrzebne dla zachowania zdrowia i że to leczy.

    Owszem może ale po co się narażać?

    Jesli pojawi się wrzód na ciele to jest to ZŁO _ DEMON, ale to jest tylko OBJAW a nie przyczyna. Tak więc jak pojawi się wrzód to znaczy że organizm się chce pozbyć tego co jest złe w nim samym. Ale kto to zło zasiał? My sami.
  • @ezaw
    Czy Pan jest katolikiem?
  • @archeo 15:57:10
    "Do praktyk okultystycznych możemy zaliczyć:
    ...
    - medycynę niekonwencjonalną"

    Przede wszystkim nalezy zaliczyc medycyne konwencjonalna i farmacje. To zwykle oszustwo, czary mary, bo tabletki nie lecza, one tylko dzialaja na objawy choroby, a nie na chorobe, ktora rozwija sie dalej.

    Wszystkie leki farmaceutyczne zabijaja powoli. Moja tesciowa umarla na serce, bo podawano jej ''leki'' - statyny na nadcisnienie.
    Statyny obnizaja objaw - cisnie krwi, ale nie lecza PRZYCZYNY nadcisnienia.
    Statyny, aby obnizyc cisnienie krwi, oslabiaja miesien sercowy, tak aby serce pracowalo slabiej i w ten sposob obnizaja cisnienie krwi.
    Oslabianie miesnia sercowego to uszkadzanie go i nic dziwnego, ze ludzie umieraja. Nie umieraja na nadcisnienie, umieraja na serce.
    Nie mozna czegos takiego nazywac leczeniem, bo to zabijanie.

    Jesli chodzi o medycyne niekonwencjonalna, to jest bardzo niescisla nazwa.
    Bo wierzacy w Boga modla sie o zdrowie do Boga, dla lekarza jest to niekonwencjonale, ale na pewno nie jest to okultyzm.
    Podobnie jesli bede sie leczyla tym co Bog stworzyl dla nas: ziolami, pozywieniem jak czosnek, pestki , siemie lniane....
    Czy to okultyzm?
    Oczywiscie, ze nie.
  • @ezaw 16:20:08
    Powinienes zobaczyc film 'Swieci i grzesznicy Dzieje papiestwa', wiem, ze jest pokazywany w polskiej telewizji:
    http://www.youtube.com/watch?v=HUHbn6EqVqI
  • @Poruszyciel 00:18:08
    A Pan Poruszyciel kim jest?
  • @bar-bara 10:45:06
    Powinienem? A dlaczego?

    Ja znam historię watykańskie... po co mi to oglądać? Nie mam chęci i nie mam chyba tego kanału.. a w zasadzie to nawet nie mam telewizji i dostępu do niej.

    Także nawet trudno byłoby mi obejrzeć.
  • @ezaw 13:58:27
    > A Pan Poruszyciel kim jest?

    Ja jestem grzesznikiem. Odpowiedziałem na Pana pytanie, mimo że Pan nie odpowiedział na moje. Proszę teraz odpowiedzieć na moje. Czy Pan jest katolikiem?
  • @Poruszyciel 17:41:33
    A ja wyczuwam podstęp w tym pytaniu, drugie dno i dlatego odpowiadam też nie wprost.

    Jeśli jestem to co? Mam panu podać parafię i telefon żeby pan sprawdził czy mówię prawdę?
  • @ezaw 18:14:04
    > Jeśli jestem to co? Mam panu podać parafię i telefon
    > żeby pan sprawdził czy mówię prawdę?

    Bycie katolikiem uzależnia Pan od mojego następnego pytania? To dziwne. Przecież, jeśli zadam Panu pytanie o adres lub numer telefonu to może Pan odmówić, więc niczym Pan nie ryzykuje i tego akurat nie musi się obawiać. Obawia się Pan czegoś innego. Gdy Bóg wypełnia nasze serce, nie ma w nim miejsca na taki strach, a w Pana sercu jest. Może to demon? Może ma imię?

    Czy może Pana spotkać coś złego za odpowiedź "tak" lub "nie"? Co złego jest w tym, że katolik powie "tak, jestem katolikiem"? Albo, co złego jest w tym, że ktoś, kto nie jest katolikiem, powie "nie, nie jestem katolikiem"? Według mnie nic złego.

    Problem pojawia się wtedy, gdy katolik powie, "nie, nie jestem nim", albo gdy udający katolika powie "tak, jestem katolikiem". No, ale to chyba nie Pana przypadek, hmm?

    Moje pytanie nie jest też z gatunku prawdy obiektywnej, czy jest woda na Marsie, czy istnieje czyściec, itp. Odpowiedź na moje proste pytanie zależy od Pana subiektywnej oceny, czy Pana wiara jest zgodna z wiarą katolicką. Dziwi mnie, że taki elementarz muszę tłumaczyć osobie, która w dziale k.katolicki potrafi zamieścić kilka notek dziennie.

    Po tych obszernych wyjaśnieniach zmierzmy się z tym pytaniem po raz trzeci. Czy Pan jest katolikiem?
  • @Poruszyciel 13:37:31
    Jestem rowniez ciekawa co Ezaw odpowie, jesli odpowie.
  • @Poruszyciel 13:37:31
    Rozumny rozmówca zdaje sobie sprawę z tego że katolicyzm jest w Polsce religią "narodową". Większość Polaków podaje się za katolików. I chyba większość jest przynależna.

    Jeśli więc Pan pyta to przydałoby się wyjaśnić w czym rzecz.
  • @ezaw 18:52:20
    Ja pytam trzy razy, czy Pan jest katolikiem, a Pan odpowiada, że większość Polaków jest. Czy tak odpowiada "rozumny rozmówca"? Ano nie. Przecież ja nawet nie wiem, czy Pan jest Polakiem. Jeśli tak i dodatkowo większość Polaków jest katolikami to ja nie wiem, czy Pan siebie zalicza do tej większości, czy do tej mniejszości.

    No nie da rady. To pytanie dobitnie Pana przerasta. Ja już nie będę Pana więcej naciskał w tej sprawie, ale proszę, niech Pan sam nad sobą się zastanowi. Siedzi Pan na tylu książkach co ta sowa w awatarze, publikuje 167 religijnych i duchowych notek w kilka miesięcy, 4500 komentarzy na te tematy, a stanu własnego ducha nie potrafi Pan określić. Co zatem pozwala Panu pouczać innych w sprawach ducha? Szkodzi Pan im w ten sposób.

    Pana dopytywanie - "jeśli jestem to co?", "przydałoby się wyjaśnić w czym rzecz" - pokazuje, że odpowiedź dotyczącą własnej wiary uzależnia Pan od tego, czy to się Panu opłaci. A to jest żydowski duch, który potrafi uśmiercić Jezusa, bo wycenia, że to bardziej się opłaca. Niech Pan lepiej rozpozna imiona swoich demonów. Z Bogiem.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej